przynieśli kolędy, które brzmiały inaczej niż zwykle, zajęcia terapeutyczne, które stały się pretekstem do rozmów, i obecność, która nie spieszyła się nigdzie dalej. Było wspólne śpiewanie – trochę nieidealne, ale za to prawdziwe. Były dłonie zajęte pracą i głowy pełne wspomnień. Było bycie razem, które nie potrzebowało scenariusza.
Czas na chwilę zwolnił.
I właśnie dlatego ten dzień zostanie z nami na dłużej.